Co mogło wydarzyć się w Roswell? Czy w Roswell, w południowo-wschodniej części amerykańskiego stanu Nowy Meksyk, coś się rozbiło? Jedno jest pewne, 2 lipca 1947 roku srebrzysty obiekt o sporych rozmiarach rozbił się niedaleko miasta. Następna prawda to ta, że amerykański rząd natychmiast wykazał zainteresowanie tym tajemniczym obiektem. Wrak został wysłany w celu dalszych badań do bazy wojskowej sił powietrznych w Dayton, w stanie Ohio. Akcją dowodził generał Roger Ramey, zakazał on swym ludziom rozmawiania z przedstawicielami prasy. Ale zanim całą sprawę utajniono, oficer zajmujący się kontaktami z prasą potwierdził przechwycenie „latającego dysku”. W trakcie nadawania tej wiadomości przez stację radiową w Albuguergue, FBI wysłało komunikat: „Uwaga Albuguergue: przerwać transmisję. Powtarzam: przerwać transmisję. Wiadomość dotyczy bezpieczeństwa narodowego. Nie nadawać. Czekajcie na dalsze instrukcje…”

Następnego dnia podano, że w Roswell rozbił się po prostu balon. Oświadczenie to raczej nie było zgodne z prawdą, gdyż szczątki podobno charakteryzowały się właściwościami, jakich nie posiadał żaden materiał stworzony na ziemi. Szczątki te wysłano później do bazy Edwards w Kalifornii a także do Kwatery Głównej CIA. Podobno są osoby co twierdzą, że oprócz szczątków znaleziono wówczas ciała istot Obcych. Do dzisiaj nie zostało wyjaśnione, czym był obiekt, którego szczątki znaleziono w okolicach Roswell. W tym momencie warto wspomnieć o komitecie Majestic 12 (MJ-12), w którego wierzy wielu ufologów, ale to temat na inny artykuł.