Czy istnieje życie pozaziemskie? Jest to jedno z najczęściej zadawanych pytań przez ludzi na świecie. Można tylko połowicznie odpowiedzieć na to pytanie. Dlaczego połowicznie? – może ktoś zapytać. A temu, iż istnieje masa dowodów przemawiająca za tym, że coś takiego jak kosmici istniało w przeszłości. Poza tym niektórym ludziom wydaje się, że wydarzenia podobne do tego z Roswell, gdzie rzekomo rozbił się latający spodek wskazują na to, iż to właśnie teraz kosmici zaczęli coraz częściej odwiedzać ziemię. Co do Roswell to nie twierdzę, że to nie było ufo, bo tam naprawdę coś się rozbiło i rząd amerykański to zatuszował, ale nie można stwierdzić czy to byli obcy. To samo tyczy się strefy 51 w Nevadzie. Według mojej teorii rząd ukrywa wszystko nie z powodu kosmitów, ale z powodów militarnych.

Otóż podczas drugiej wojny światowej Niemcy pod wodzą Adolfa Hitlera dysponowali technologią, która horrendalnie wyprzedzała dotychczasowe osiągnięcia o jakich słyszano. Tą technologią były latające pojazdy w kształcie spodków o możliwości pionowego startu lub lądowania oraz osiągania niewyobrażalnych prędkości. Prototypy tych wehikułów wykonywały loty próbne między innymi nad Bałtykiem na terenach Polski! Obiekty te nazywano bodajże „Vril-1„lub „V-1„. Machiny te w 1942 roku uzbrojone w działko 30 mm i karabiny maszynowe odbywały pierwsze loty próbne. Cały ten prototyp napędzał „dzwon” (die Glocke), gdzie umieszczano substancję o wdzięcznie brzmiącej nazwie IRR XERUM 525 lub IRR SERUM 525. Już widzę pytania typu: „A Skąd Adolf miał taki sprzęt?”. Więc już odpowiadam – z tego co wiem to są dwie wersie: 1. Adolfa porwało UFO (wtedy by się wyjaśniło dlaczego był tym kim był) 2. Hitler organizował wyprawy na daleki Wschód (gdzie jest wiele tajemnic do odkrycia). Wersję 1 odrzucam, bo jeśli Adolf kontaktowałby się z UFO to nie pisałbym teraz tego tekstu. Do tych, którzy nie zrozumieli: po co UFO miałoby dawać nazistom instrukcję budowy Vril jeśli mogło przysłać od siebie mały oddział (z 25 spodków), który rozwaliłby całą Europę w jeden tydzień. Kosmitów nie uważam za idiotów, dlatego odrzucam wersję 1. Co do 2 to jest ona bardziej sensowna, ponieważ Hitler rzeczywiście organizował ekspedycje do np. Tybetu, gdzie prawdopodobnie odnalazł jakieś stare instrukcje dotyczące obiektów latających, a skąd znalazły się tam „manuale” dowiecie się w dalszej części tekstu.

Na razie wyjaśnię tragedię w Roswell. Dobrze, że to wszystko zaczęło się tak późno, bo gdyby Niemcy zaczęli wojnę w 1942/3 to zamiast Europy byłoby wielkie państwo germańskie. Ale przejdźmy do konkretów, podczas pewnej operacji wojsk alianckich w xxx (nie pamiętam nazwy tej miejscowości) Amerykanie przechwycili plany budowy Vril-7 wraz z gotowymi zapewne modelami. Zorganizowali potem bazę w Nevadzie (51 Area), gdzie analizowali strukturę V-7. Później zaczęli na podstawie informacji zdobytych podczas badań Vril, tworzyć własne wersje tych wehikułów. Właśnie jeden z takich amerykańskich prototypów mógł rozbić się w Roswell. No i macie waszych kosmitów! Co do reszty wypadków to sądzę o nich to samo.
Teraz przechodzę do starożytnych instrukcji V-1. Zapewne wiele osób czytało książki Ericha von Daniken’a, które nota bene polecam. Moim zdaniem jego teoria jest najbardziej sensowna w gąszczu tylu głupot. Ja nie zgadzam się do końca z autorem „Wspomnień z przeszłości”, ale tylko co do pewnych szczegółów. Uważając teorię EvD za najbliższą prawdy jestem zmuszony ją przytoczyć (i zrobię to z niebywałą przyjemnością), a więc… Erich von Daniken uważa, że kosmici odwiedzili Ziemię jeszcze zanim człowiek stanął na niej. W ramach eksperymentu stworzyli nas i do pewnego czasu nam towarzyszyli. Lecz z niewiadomego powodu jakikolwiek słuch po nich zaginął, ale pozostawili na ziemi wiele śladów swojego pobytu, tylko że naukowcy są ślepi i nie zauważają ich lub nie chcą ich widzieć. Już tłumaczę dlaczego ta teoria jest dla mnie jest bliska prawdy. Otóż w wielu wersach, takich renomowanych ksiąg jak Stary Testament, Nowy Testament, Koran, Księga Joba, Księga Ezechiela itp. zawarte są informacje na temat działalności na ziemi rzekomych kosmitów. Dla tych, którzy nie dowierzają mi i Erichowi przytoczę poniżej cytat:

„(1) Działo się to roku trzydziestego, dnia piątego czwartego miesiąca, gdy się znajdowałem wśród zesłańców nad rzeką Kebar. Otworzyły się niebiosa i doświadczyłem widzenia Bożego. (2) Piątego dnia miesiąca – rok to był piąty od uprowadzenia do niewoli króla Jojakina – (3) Pan skierował słowo do kapłana Ezechiela, syna Buziego, w ziemi Chaldejczyków nad rzeką Kebar; była tam nad nim ręka Pańska. (4) Patrzyłem, a oto wiatr gwałtowny nadszedł od północy, wielki obłok i ogień płonący, a z jego środka [promieniowało coś] jakby połysk stopu złota ze srebrem. (5) Pośrodku było coś, co było podobne do czterech istot żyjących. Oto ich wygląd: miały one postać człowieka. (6) Każda z nich miała po cztery twarze i po cztery skrzydła. (7) Nogi ich były proste, stopy ich zaś były podobne do stóp cielca; lśniły jak brąz czysto wygładzony. (8) Miały one pod skrzydłami ręce ludzkie po swych czterech bokach. Oblicza owych czterech istot – (9) skrzydła ich mianowicie przylegały wzajemnie do siebie – nie odwracały się, gdy one szły; każda szła prosto przed siebie. (10) Oblicza ich miały taki wygląd: każda z czterech istot miała z prawej strony oblicze człowieka i oblicze lwa, z lewej zaś strony każda z czterech miała oblicze wołu i oblicze orła, (11) i skrzydła ich były rozwinięte ku górze; dwa przylegały wzajemnie do siebie, a dwa okrywały ich tułowie. (12) Każda posuwała się prosto przed siebie; szły tam, dokąd duch je prowadził; idąc nie odwracały się. (13) W środku pomiędzy tymi istotami żyjącymi pojawiły się jakby żarzące się w ogniu węgle, podobne do pochodni, poruszające się między owymi istotami żyjącymi. Ogień rzucał jasny blask i z ognia wychodziły błyskawice. (14) Istoty żyjące biegały tam i z powrotem jak gdyby błyskawice. (15) Przypatrzyłem się tym istotom żyjącym, a oto przy każdej z tych czterech istot żyjących znajdowało się na ziemi jedno koło. (16) Wygląd tych kół odznaczały się połyskiem tarsziszu, a wszystkie cztery miały ten sam wygląd i wydawało się, jakby były wykonane tak, że jedno koło było w drugim. (17) Mogły chodzić w czterech kierunkach; gdy zaś szły, nie odwracały się idąc. (18) Obręcz ich była ogromna; przypatrywałem się im i oto: obręcz u tych wszystkich czterech była pełna oczu wokoło. (19) A gdy te istoty żyjące się posuwały, także koła posuwały się razem z nimi, gdy zaś istoty podnosiły się z ziemi, podnosiły się również koła. (20) Dokądkolwiek poruszał je duch, tam szły także koła; równocześnie podnosiły się z nimi, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. (21) Gdy się poruszały [te istoty], ruszały się i koła, a gdy przestawały, również i koła się zatrzymywały: gdy one podnosiły się z ziemi, koła podnosiły się również, ponieważ duch życia znajdował się w kołach. (22) Nad głowami tych istot żyjących było coś jakby sklepienie niebieskie, jakby kryształ lśniący, rozpostarty ponad ich głowami, ku górze. (23) Pod sklepieniem skrzydła ich były wzniesione, jedno obok drugiego; każde miało ich po dwa, którymi pokrywały swoje tułowie. (24) Gdy szły, słyszałem poszum ich skrzydeł jak szum wielu wód, jak głos Wszechmogącego, odgłos ogłuszający jak zgiełk obozu żołnierskiego; natomiast gdy stały, skrzydła miały opuszczone. (25) Nad sklepieniem które było nad ich głowami, rozlegał się głos; gdy stały, skrzydła miały opuszczone>. (26) Ponad sklepieniem, które było nad ich głowami, było coś, o miało wygląd szafiru, a miało kształt tronu, a na nim jakby zarys postaci człowieka. (27) Następnie widziałem coś jakby połysk stopu złota ze srebrem. Ku górze od tego, co wyglądało jak biodra, i w dół od tego, co wyglądało jak biodra, widziałem coś, co wyglądało jak ogień, a wokół niego promieniował blask. (28) Jak pojawienie się tęczy na obłokach w dzień deszczowy, tak przedstawiał się ów blask dokoła. Taki był widok tego, co było podobne do chwały Pańskiej. Oglądałem ją. Następnie upadłem na twarz i usłyszałem głos Mówiącego.”

(Ks.Ezechiela 1:1-28)

Chyba nie muszę komentować powyższego cytatu, bo aby go zrozumieć wystarczy tylko wyobraźnia, a ją posiadają chyba wszyscy, którzy czytają ten tekst. Lecz jeśli pomimo tego nadal sądzicie, że teoria Daniken’a jest nic nie warta to sięgnijcie po Pismo Święte i otwórzcie rozdział, który opisuje stworzenie świata. To co tam jest napisane przypomina mi sprawozdanie z jakiegoś eksperymentu. „Dnia pierwszego Bóg stworzył niebo i ziemię” brzmi jak: pierwszego dnia Kowalski kupił doniczkę, drugiego zasadził tam jakąś roślinkę. W Księdze Rodzaju znajduje się jeszcze jeden łatwo rozpoznawalny aspekt przemawiający za tym, że kosmici byli na Ziemi przed nami, a mianowicie (cytat dotyczący stworzenia kobiety):

„Wtedy Pan sprawił, że mężczyzna pogrążył się w głębokim śnie, i gdy spał, wyjął jedno z jego żeber, a miejsce to zapełnił ciałem. Po czym Pan Bóg z żebra, które wyjął z mężczyzny, zbudował niewiastę.”

A więc tłumacząc ten zapisek na język współczesny: Bóg uśpił Adama, aby wydobyć z „żebra” jego DNA. Pan mając DNA Adama odpowiednio je zmodyfikował i w taki sposób powstała kobieta. Jeśli nawet w Piśmie Świętym mamy opis operacji przeprowadzonej na człowieku to gdzie indziej mogą znajdować się dokładne wskazówki dotyczące budowy wehikułów, pozostawione przez naszych stwórców i „nauczycieli”. Takie wskazówki odkryła zapewne jedna z wielu ekspedycji na bliski wschód i dzięki nim stworzono V-1. Podsumowując dotychczasowe akapity nasuwa się jeden wniosek: COŚ kiedyś istniało na Ziemi i mogło nas opuścić, ale to COŚ może na Ziemię wrócić, o ile już nie wróciło kryjąc się ze swoją obecnością wśród nas.