Wychodząc na ulicę nie możemy czuć się bezpieczni, ponieważ na każdym rogu ulicy można spotkać, młodego człowieka 12-26 lat, który w dresiku adidasa lub nike (50% to podróby), ulizanych włosach, kradzionym złocie, skórzanej kurtce i z komórką próbuje zarobić (na 2 sposoby) na nowe adidasy. Opiszę oba sposoby dzięki którym zyska on te buty.

1. Znajdzie kilku dzieciaków młodszych od siebie i „pożyczy” od nich pieniądze dzięki swojej sile.
2. Wypatrzy buty swoich marzeń na jakiś nogach. Zaczepi gościa, zrobi to co potrafi najlepiej czyli p*** mu z „bani” a ten ze złamanym nosem, potulny jak baranek odda mu swoje buty i w skarpetkach pobiegnie do domu.
W obu przypadkach była to kradzież i nikt nie pomógł ofierze tylko dlatego, że się bał. Powyżej opisałem zachowanie człowieka zwanego dresem lub dresiarzem. Skąd wzięła się subkultura „dresiarzy”? A więc było to tak: w latach 80. dwudziestego wieku, panował wysoki przyrost populacji. W rodzinach rodziło się wiele dzieci. Gierek wprowadził video i inne wynalazki, których wcześniej nie było. Owe rodziny oglądały na video typowe amerykańskie rozpierduchy, w których wszyscy się bili itd. Dzieci dorastały na nich, a potem, gdy obalono komunę weszły na rynek komiksy, jeansy, dresy, adidasy itd. Nastolatkowie zaczęli ubierać się jak ich idole i czynić jak oni. Rodzice, którzy najczęściej pracowali w fabrykach państwowych, gdzie był jeden wielki burdel po prywatyzacji wylecieli z roboty. Młodemu pokoleniu zaczęło brakować kasy, więc tak jak na filmach zaczęli „zarabiać”. Taki sposób życia zaczął odpowiadać coraz to większej grupie ludzi młodych, którzy mieli kompleksy, niestety takowych przybywało wraz z likwidowaniem fabryk. Subkultura rozprzestrzeniała się przez szkoły, najwięcej dresiarzy panoszy się właśnie po takich miastach, których robotnicy byli główną podporą. Na koniec dochodzimy do tego, że „dresy” to złodzieje, wandale, pseudo kibice, itp. Po złapaniu takiego człowieka na gorącym uczynku, powinno się go na głównym placu miasta powieść lub rozstrzelać na oczach pozostałych. To okrutne, ale jak ktoś w rządzie nie ruszy d*** to wkrótce na ulicy zaczepi nas dziesięciolatek i zażąda kasy na „czystą”, a jak nie dasz to cię pobije!

To było o dresiarzach, a teraz o SKIN HEAD’ach. SKIN HEAD-człowiek zazwyczaj w wieku 16-30 lat nazywa się patriotą lub polskim nacjonalistą. Jest zgolony na zero, chodzi w obuwiu wojskowym, w bojówkach i kurtce do pasa z naszytym na ramieniu orłem. Dla prawdziwych Polaków ci ludzi nie są tak niebezpieczni ja dla cudzoziemców. W większości miast Polski są organizowane patrole w celu odnajdywania Żydów, Niemców, Murzynów, Rumunów, Azjatów itd. Gdy znajdą takowego zadadzą mu razy po jakich będzie go można pochować. Smutne, ale prawdziwe. Dlatego takie patrole należy omijać jak najszerszym łukiem, aby nie zostać wziętym za Ruska. Przywódcy takich grup społecznych najczęściej są ubranymi w garnitur wykształconymi ludźmi, a skini są narzędziami w ich ręku. Dlatego sadzę, że gdyby wybuchła wojna ulice byłyby spokojne, ponieważ wszyscy zamiast bić swoich będą bić wroga.

Ostatnim temat jakim bym chciał poruszyć są SKATE’ci (skejci). Będę pisał skejci, ponieważ SKATE to człowiek, który jeździ dobrze na desce i niekoniecznie musi nosić spodnie o kroku w kolanach itd. Owszem, są w Polsce prawdziwi SKATE’ci, ale reszta to skejci, a ci głównie tak się każą zwać, bo ćpają, chodzą w gaciach do kolan, słuchają hip-hop’a, a pomimo tego niektórzy skejci nie widzieli deski na oczy, a inni nie potrafią nawet na niej jeździć. Ta subkultura nie jest na razie groźna i nie stwarza niebezpieczeństwa dla nas.