Ustępowanie miejsca starszym w autobusie – taka moja refleksja. Ciągle słyszymy jak to ludzie narzekają na dzisiejszą młodzież, że jest niewychowana, chamska itp., a najbardziej w tej kwestii udzielają się starsi. Szkoda tylko, że sami siebie nie widzą. Najbardziej mnie denerwują te śmieszne sytuacje w środkach komunikacji miejskiej, kiedy to osoba starsza jeszcze w trakcie wsiadania potrafi zwyzywać najbliższego młodziana, który nieświadomie śmiał sobie usiąść, a to miejsce przecież jej się należy. Automatycznie po tym następuje wymiana zdań i wszelkiej maści epitetów. Skoro taka starowinka ma jeszcze energie żeby się wykłócać to i postać może. A wystarczyłoby tylko ładnie spytać, albo chociaż się uśmiechnąć, z pewnością każdy młody człowiek po czymś takim z radością ustąpi miejsca. Skądże, po co… lepiej stać i czekać aż się gnojek domyśli, że ja mam ochotę posadzić cztery litery, pochrząkać trochę, posapać, trącić torbą albo też zrobić małą awanturkę. Nieraz, choćby z czystej złośliwości, mam ochotę nie ustąpić takiemu tetrykowi.

Czy ustępować miejsca starszym osobom w autobusie lub tramwaju? Oczywiście, że tak, ale wspominam o tym, bo jeżdżąc tramwajem prawie codziennie obserwuję podobne sytuacje jak opisałem wyżej i powoli zaczyna mnie to już irytować. Skoro my mamy darzyć szacunkiem starszych to niech i oni darzą nim nas, bo nie szanuje się kogoś tylko z racji jego wieku, lecz z tego co sobą reprezentuje. My młodzi mamy już wystarczająco dużo do zrobienia na tym świecie, czy do tego ma jeszcze dojść wychowywanie naszych babć i dziadków? Autobusy i tramwaje to nie jedyne miejsca, w których można oberwać od niemiłego staruszka, są jeszcze sklepy czy przychodnie. Ja się jeszcze kontroluję, trzymam język na wodzy, ale kiedyś mogę nie wytrzymać i wybuchnę mówiąc kilka słów potępiających takie zachowanie. Zastanawiam się tylko co to da? Jak głosi znane powiedzenie „Czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci”, więc zmienić kogoś w tym wieku już raczej się nie da.